Słowo „autentyczność” jest dziś wszędzie. Na każdej konferencji dla kobiet w biznesie, w co trzecim poście na Instagramie, w opisach kursów i programów mentoringowych. „Bądź autentyczna” stało się mantrą powtarzaną tak często, że prawie straciła znaczenie.
Jest w tym paradoks, który nie daje mi spokoju. Im więcej mówimy o autentyczności, tym częściej kobiety w biznesie czują się nieautentyczne. Zagubione. Niepewne, czy to, co robią, jest wystarczająco prawdziwe. Zastanawiające się, czy można być profesjonalną i jednocześnie sobą.
To nie przypadek, tylko efekt mitów, które obrosły to pojęcie i zamiast pomagać, sabotują budowanie marki.
Pierwszą wersję tego tekstu napisałam wiosną, kiedy dopiero pisałam książkę o autentyczności. Książka jest już gotowa, a praca nad nią zmieniła jedną z moich ówczesnych tez. Dlatego mitów jest teraz pięć, a ostatni z nich obala coś, co sama napisałam.
W skrócie
- Autentyczność nie jest synonimem transparentności. Masz prawo do przemilczeń i to nie czyni Cię mniej prawdziwą.
- Strategia nie zabija autentyczności, tylko pomaga jej dotrzeć do właściwych kobiet.
- Autentyczność to praktyka, nie jednorazowe odkrycie siebie, ponieważ Ty się zmieniasz, a marka zmienia się razem z Tobą.
- Odwaga uruchamia autentyczność, natomiast utrzymuje ją precyzja. To zmiana zdania względem pierwszej wersji tego artykułu.
- Audyt trzech kolumn pokazuje w kwadrans, w którym miejscu Twoja komunikacja rozjeżdża się z działaniem.
Mit 1: autentyczność to mówienie wszystkiego
To najbardziej szkodliwy mit ze wszystkich.
Gdzieś po drodze „bycie autentyczną” zaczęło oznaczać mówienie wszystkiego, co czujesz, bez filtra. Publiczne rozliczanie się z każdego trudnego etapu, pokazywanie każdego dołka, każdej wątpliwości. Maksymalna transparentność stała się dowodem maksymalnej prawdziwości.
Tymczasem prawdziwa osoba ma prawo do intymności. Do rzeczy, które są tylko jej, i do decyzji: „to moje, nie dzielę się tym publicznie”.
Autentyczność to spójność między tym, co pokazujesz, a tym, co naprawdę myślisz. Możesz pokazywać wycinek swojego życia, byle był to wycinek prawdziwy.
Granica prywatności bywa wręcz warunkiem, żeby w ogóle wytrzymać w tej pracy przez lata. Kobiety, które oddają wszystko, wypalają się najszybciej, ponieważ zostają bez miejsca, które należy wyłącznie do nich.
Mit 2: autentyczność to brak strategii
„Nie chcę mieć strategii, bo wtedy będę nienaturalna”. Słyszałam to dziesiątki razy i rozumiem tę intuicję, bo strategia kojarzy się z korporacją, kalkulacją i byciem sprzedajną.
To jednak fałszywa sprzeczność.
Strategia nie niszczy autentyczności. Pomaga jej dotrzeć do właściwych osób. Działa tu ta sama zasada, co w pisaniu: możesz mieć coś głębokiego do powiedzenia, ale bez warsztatu nikt nie odbierze tego tak, jak zamierzałaś. Warsztat nie zabija szczerości, tylko pomaga jej się przebić.
Podobnie z marką. Możesz mieć najgłębsze przesłanie, a mimo to zginąć w szumie, jeśli każdy Twój post jest w innym tonie i o czym innym.
Strategia to nie maska, tylko rama, w której Twoja autentyczność jest widoczna.
Mit 3: autentyczność to bycie zawsze pozytywną
Ten mit bywa szczególnie perfidny, ponieważ ukrywa się pod hasłem „bycia sobą”.
Część kobiet czyta „bądź autentyczna” jako polecenie pokazywania siebie wyłącznie z najlepszej strony. Inne wpadają w skrajność odwrotną i eksponują trudności bez końca, żeby udowodnić, że są prawdziwe.
Obie skrajności są ucieczką od autentyczności, a nie jej dowodem. Pierwsza jest performansem pozytywności, druga performansem cierpienia.
Różnicę widać najlepiej na przykładach spoza biznesu. Opisałam ją przy okazji marki osobistej Mai Chwalińskiej, która mówiła publicznie o depresji i o latach bez pieniędzy, a mimo to nigdy nie prosiła o współczucie. Mówiła o bliznach, nie o ranach.
Klucz jest prosty: nie graj żadnego z tych nastrojów. Entuzjazm, którego naprawdę nie czujesz, kosztuje dokładnie tyle samo co udawana słabość.
Mit 4: autentyczność to jednorazowe odkrycie
„Kiedy w końcu odkryję siebie, będę autentyczna”.
Ten mit zamienia autentyczność w cel na horyzoncie, jakbyś musiała najpierw przejść rytuał inicjacji, znaleźć swoje prawdziwe ja, a dopiero potem wejść do przestrzeni publicznej jako gotowy produkt.
Autentyczność jest jednak procesem, nie stanem.
Ty się zmieniasz, Twoje poglądy dojrzewają, Twoja marka ewoluuje. Kobieta, którą byłaś pięć lat temu, patrzyła na świat inaczej niż Ty dzisiaj, a mimo to obie wersje są prawdziwe dla swojego momentu.
Dlatego autentyczność w biznesie nie polega na przylgnięciu do jednej wersji siebie na zawsze. Polega na tym, żeby ewoluować razem z marką i mówić o tej zmianie wprost, zamiast ją ukrywać.
Mit 5: autentyczność to kwestia odwagi
Tutaj muszę zmienić zdanie, i to publicznie, bo w pierwszej wersji tego artykułu napisałam, że autentyczność jest najwyższą formą odwagi.
Brzmiało ładnie, tylko było nieprecyzyjne, a przez to szkodliwe. Jeśli autentyczność sprowadza się do odwagi, to każda kobieta, której komunikacja nie działa, ma prawo pomyśleć, że jest po prostu zbyt tchórzliwa. Prawie zawsze nie o to chodzi.
Odwaga jest potrzebna raz, na wejściu, kiedy godzisz się, że Twoja marka nie będzie dla wszystkich. Potem potrzebna jest precyzja, czyli umiejętność wybrania tego jednego szczegółu, którego nie wymyśliłby nikt bez Twojego doświadczenia.
Odwaga każe Ci pokazać więcej, natomiast precyzja każe Ci pokazać dokładniej, a to zupełnie inna praca. Rozpisałam ją na konkretne narzędzie w tekście o sprzedaży przez storytelling.
Kobiety, które utknęły, zwykle nie potrzebują większej śmiałości. Potrzebują lepszego szczegółu.
Czym autentyczność w biznesie naprawdę jest?
Po obaleniu pięciu mitów czas na definicję, którą rozwijam w książce.
Autentyczność to spójność między tym, w co wierzysz, tym, co komunikujesz, i tym, co robisz, w zakresie, który świadomie wyznaczasz.
Wszystkie trzy elementy są równie ważne.
Spójność oznacza, że nie musisz pokazywać wszystkiego, byle to, co pokazujesz, było naprawdę Twoje.
Świadome wyznaczanie zakresu oznacza, że granica między prywatnym a publicznym należy do Ciebie, jeśli wynika z wartości, a nie ze strachu.
Działanie w zgodzie ze słowami jest najtrudniejsze. Możesz mówić piękne rzeczy o wartościach, natomiast jeśli Twoje decyzje biznesowe im przeczą, autentyczności nie ma.
Autentyczność nie jest więc cechą osobowości. Jest praktyką, czyli codziennym wyborem, żeby nie uciekać od siebie w stronę lepszej wersji skonstruowanej na potrzeby rynku.
Audyt trzech kolumn, czyli gdzie ucieka Twoja spójność
Definicja bez narzędzia jest tylko ładnym zdaniem, więc weź kartkę i podziel ją na trzy kolumny: wierzę / mówię / robię.
Wybierz jedno zdanie, które Twoja marka powtarza najczęściej. Może to być „stawiam na relacje, nie na sprzedaż” albo „pracuję tylko z kobietami, które są gotowe”.
Teraz wypełnij kolumny.
- Wierzę. Czy naprawdę tak myślisz, czy przejęłaś to zdanie, bo dobrze brzmiało u kogoś innego?
- Mówię. Gdzie konkretnie powiedziałaś to w ostatnim miesiącu? Podaj miejsce i datę, nie ogólne wrażenie.
- Robię. Jaka decyzja z ostatniego kwartału to potwierdza? Cena, odmowa, zmiana oferty, rozmowa, której nie odpuściłaś.
Pusta kolumna pokazuje dokładnie to miejsce, w którym odbiorczynie wyczuwają fałsz, choć rzadko potrafią go nazwać. Najczęściej pusta bywa trzecia, ponieważ deklaracje kosztują mniej niż decyzje.
Powtórz ćwiczenie dla trzech najważniejszych zdań swojej marki, a dostaniesz mapę własnej spójności w kwadrans.
Autentyczność w czasach, w których wszystko da się wygenerować
Jeden mit warto dopisać na koniec, choć zasługuje na osobny tekst: przekonanie, że autentyczna marka to taka, która nie używa sztucznej inteligencji.
Narzędzie nie odbiera autentyczności. Odbiera ją dopiero to, że przestajesz mieć własne zdanie i oddajesz modelowi decyzję, co myślisz. Rozwinęłam ten wątek w artykule o tym, czy AI zabije Twoją autentyczność.
Paradoksalnie im więcej treści powstaje automatycznie, tym wyżej rynek wycenia kobietę, która ma swoją definicję, swoje granice i swoje decyzje za sobą.
Zacznij od jednego zdania
Wróćmy do paradoksu z początku. Kobiety czują się nieautentyczne nie dlatego, że są nieprawdziwe, tylko dlatego, że dostały pięć sprzecznych instrukcji naraz i próbują zrealizować wszystkie.
Dlatego dziś zrób jedną rzecz: weź to jedno zdanie, które Twoja marka powtarza najczęściej, i sprawdź je w trzech kolumnach. Zajmie Ci to kwadrans, a pokaże więcej niż tydzień czytania o autentyczności.
Całą resztę, czyli dłuższą listę mitów, historie kobiet, które zamieniły autentyczność w przewagę, oraz narzędzia do pracy z własną historią, rozpisałam w książce Potęga autenTYczności. Pokaż bliznę, nie ranę. To 238 stron konkretnej pracy, w cenie promocyjnej 59 zł zamiast 79 zł, a do zamówienia dołączam bezpłatne mini-wyzwanie mailowe „Autentyczna przez 7 dni”.

Najczęstsze pytania
Czym jest autentyczność w biznesie?
To spójność między tym, w co wierzysz, tym, co komunikujesz, i tym, co robisz, w zakresie, który świadomie wyznaczasz. Autentyczność nie oznacza mówienia wszystkiego ani rezygnacji z granic prywatności. Oznacza, że to, co pokazujesz publicznie, jest prawdziwym wycinkiem Ciebie, a Twoje decyzje potwierdzają Twoje deklaracje.
Czy strategia marki odbiera autentyczność?
Nie, ponieważ strategia i autentyczność odpowiadają za dwie różne rzeczy. Autentyczność decyduje o tym, co masz do powiedzenia, natomiast strategia decyduje o tym, czy ktoś to usłyszy. Marka bez strategii zwykle nie brzmi bardziej prawdziwie, tylko mniej wyraźnie.
Czy trzeba pokazywać trudne momenty, żeby być autentyczną?
Nie ma takiego obowiązku, a pokazywanie doświadczenia, którego jeszcze nie przepracowałaś, częściej szkodzi niż pomaga. Odbiorczyni odbiera wtedy prośbę o współczucie, a nie propozycję wartości. Trudne doświadczenie warto opowiadać dopiero wtedy, gdy masz z niego wniosek przydatny komuś innemu.
Jak sprawdzić, czy moja marka jest spójna?
Podziel kartkę na trzy kolumny: wierzę, mówię, robię. Wpisz w nie jedno zdanie, które Twoja marka powtarza najczęściej, i uzupełnij każdą kolumnę konkretem z ostatnich trzech miesięcy. Pusta kolumna wskazuje miejsce, w którym odbiorczynie wyczuwają niespójność.
Czy korzystanie z AI odbiera marce autentyczność?
Samo narzędzie niczego nie odbiera, ponieważ o autentyczności decyduje to, czyje zdanie zostaje w tekście. Autentyczność znika dopiero wtedy, gdy oddajesz modelowi decyzję, co myślisz, zamiast używać go do szybszego zapisania własnego stanowiska.







