5 rzeczy, których nie warto oddawać sztucznej inteligencji Justyna Kopeć artykuł blogowy

5 rzeczy, których nie warto oddawać sztucznej inteligencji

Pięć rzeczy, których nie oddam sztucznej inteligencji. Nawet gdyby zrobiła je lepiej

Rondo w obcym mieście, deszcz, wycieraczki na najwyższych obrotach. Telefon w uchwycie zamiast pokazać strzałkę, zamiera i pokazuje kółeczko. Za mną ktoś trąbi, bo stoję sekundę za długo, a ja patrzę na trzy zjazdy i nie mam pojęcia, który jest mój.

Jechałam tą trasą dziesiątki razy.

To był ten moment, w którym coś do mnie dotarło z nieprzyjemną jasnością. Nie zgubiłam się dlatego, że źle prowadzę. Zgubiłam się dlatego, że nigdy nie musiałam zapamiętać drogi. Przez lata jeździłam z głosem w telefonie i za każdym razem dojeżdżałam na miejsce. Tylko że mapa tej okolicy nigdy nie powstała w mojej głowie. Miałam trasę, nie miałam terenu.

Piszę o sztucznej inteligencji od kilku lat, napisałam o niej książkę i uczę jej codziennie. Właśnie dlatego czuję się w obowiązku powiedzieć coś, czego zwykle nie mówi się w materiałach sprzedających kursy z AI: są rzeczy, których nie oddam maszynie, nawet gdyby zrobiła je szybciej i lepiej ode mnie. Jest ich pięć.

Nie dlatego, że jestem sentymentalna. Dlatego, że każda z nich buduje mapę, której potem używam wtedy, kiedy nawigacja milczy. A milczy zawsze w najgorszym momencie.

W skrócie

  • Sztuczna inteligencja świetnie dowozi Cię na miejsce, ale nie buduje mapy w Twojej głowie. Efekt dostajesz od razu, kompetencję tracisz po cichu.
  • Nie oddawaj jej pięciu rzeczy: decyzji, których jeszcze nie przemyślałaś, pierwszej wersji własnej historii, surowych słów Twoich klientek, liczb w Twojej firmie i relacji z ludźmi, którzy potrafią się z Tobą nie zgodzić.
  • Największe ryzyko to nie błąd maszyny, tylko jej uprzejmość. Sztuczna inteligencja poprze każdą decyzję, o którą ją zapytasz, jeśli tylko odpowiednio sformułujesz pytanie.
  • Test przed każdym delegowaniem jest jeden: oddaję pracę czy oddaję myślenie?

Dlaczego wygoda kosztuje więcej, niż widać na rachunku?

Zjawisko, o którym mówię, nazwałam po swojemu, bo widzę je u klientek i u siebie. Kompetencja wypożyczona to umiejętność, którą masz wyłącznie wtedy, gdy masz włączone narzędzie, i która znika w chwili, gdy je wyłączysz.

Wypożyczonych kompetencji nie da się policzyć, dopóki nie przyjdzie moment próby. Rozpoznasz je po tym, że w Twoim biznesie jest już całkiem sporo rzeczy, o których wiesz, że są zrobione, ale nie umiałabyś ich powtórzyć. Opis oferty, który brzmi dobrze, choć nie pamiętasz, skąd wzięło się to zdanie o obietnicy. Cena, którą ktoś Ci wyliczył. Strategia, którą masz w pliku, ale nie w głowie.

To nie jest problem moralny. To jest problem operacyjny, który wychodzi zawsze w tym samym momencie: kiedy ktoś zada Ci pytanie na żywo. Na rozmowie sprzedażowej, na scenie, na spotkaniu z klientką. Wtedy nie ma czasu na okno z czatem. Wtedy działa tylko to, co faktycznie jest w Tobie.

I od razu rozbroję myśl, która pewnie właśnie Ci przyszła do głowy: nie namawiam Cię do rezygnacji z narzędzi. Sama pracuję z nimi codziennie i uważam, że kobieta, która ich nie używa, zostanie w tyle. Mówię wyłącznie o granicy, którą warto sobie wyznaczyć świadomie, zanim wyznaczy ją za Ciebie przyzwyczajenie.

1. Decyzje, których jeszcze nie przemyślałaś

To jest ta najgroźniejsza z całej piątki, bo wygląda najniewinniej.

Masz dylemat. Zamknąć program czy poprowadzić go jeszcze raz. Podnieść cenę czy zostawić. Odejść ze współpracy, która męczy, czy wytrzymać do końca roku. Opisujesz sytuację maszynie i dostajesz uporządkowaną analizę: argumenty za, argumenty przeciw, rekomendacja. Wygląda mądrze. Czujesz ulgę.

Teraz najważniejsze zdanie tego artykułu. Gdybyś opisała tę samą sytuację odwrotnie, dostałabyś równie przekonujące uzasadnienie dla decyzji przeciwnej. Sposób, w jaki formułujesz pytanie, zawiera już Twoją odpowiedź, a maszyna, zbudowana po to, żeby być pomocna, poda Ci ją z powrotem w ładniejszym opakowaniu.

To nie jest doradztwo. To jest lustro z lepszym oświetleniem.

Prawdziwa decyzja rodzi się z czegoś, czego nie da się przyspieszyć: z tygodnia chodzenia z pytaniem, z rozmowy, po której zrobiło Ci się nieprzyjemnie, bo ktoś powiedział coś trafnego. Z tego dziwnego momentu, kiedy budzisz się rano i po prostu wiesz. Decyzja podjęta zbyt szybko wraca. Zawsze wraca, zwykle po trzech miesiącach i z odsetkami.

Jest jednak sposób, żeby użyć maszyny mądrze także tutaj. Nie proś o rekomendację. Poproś o opór.

Podejmuję decyzję: [opisz sytuację i kierunek, w którym się skłaniam].
Nie zgadzaj się ze mną i nie szukaj kompromisu. Zrób trzy rzeczy:
1. Zbuduj najmocniejszy możliwy argument przeciwko temu, co chcę zrobić.
2. Wskaż założenie, na którym opiera się moja decyzja, a którego nie sprawdziłam.
3. Zadaj mi trzy pytania, na które nie znam odpowiedzi, a powinnam znać przed decyzją. Nie pocieszaj mnie i nie kończ zdaniem, że ostatecznie decyzja należy do mnie.

 

Ten prompt daje coś zupełnie innego niż analiza za i przeciw. Daje tarcie. A decyzja bez tarcia to nie decyzja, tylko odhaczenie.

 

 

2. Pierwsza wersja Twojej własnej historii

 

Możesz poprosić maszynę o przepisanie Twojej historii i dostaniesz tekst gładszy niż Twój. Zdania będą miały rytm, metafory będą pasować, wszystko będzie się domykać.

I dokładnie w tym tkwi pułapka, o której mało kto mówi. Kiedy przeczytasz gładką wersję swojej historii, tracisz dostęp do oryginału. Nie w sensie technicznym, bo plik nadal masz. W sensie pamięciowym. Wersja ładna wypiera wersję prawdziwą, a przy trzecim opowiadaniu ze sceny mówisz już zdaniami, które napisała maszyna, i nikt nie wie dlaczego, ale sala tego nie kupuje. 

Nie kupuje, bo w prawdziwej historii są rzeczy, których żaden model nie wymyśli. Zapach szpitalnego korytarza. To, że miałaś wtedy na sobie sweter, który drapał. Zdanie, które ktoś powiedział, absurdalne i nie na miejscu, i dlatego zapamiętane na zawsze. Modele generują to, co statystycznie prawdopodobne. Twoja historia jest cenna dokładnie dlatego, że jest nieprawdopodobna.

Kolejność, którą stosuję u siebie i zalecam klientkom, jest prosta. Najpierw piszesz sama, byle jak, bez dbania o styl, zapisując wszystkie detale, jakie pamiętasz. Dopiero potem możesz poprosić o pomoc w skróceniu, uporządkowaniu albo znalezieniu miejsca, w którym tekst siada. Redakcja po Tobie jest w porządku. Redakcja zamiast Ciebie zabiera Ci jedyną rzecz, której konkurencja nie skopiuje.

 

 

3. Surowe słowa Twoich klientek

 

Tu popełniamy błąd, który wygląda jak porządkowanie pracy.

Przychodzi trzydzieści odpowiedzi z ankiety. Wklejasz je do czatu i prosisz o podsumowanie. Dostajesz pięć punktów: klientki potrzebują wsparcia, brakuje im czasu, obawiają się braku efektów. Wszystko się zgadza i wszystko jest bezużyteczne, bo dokładnie te same pięć punktów dostałaby każda inna kobieta w Twojej branży.

Wartość ankiety nie leży w tym, co klientki powiedziały. Leży w tym, jakimi słowami to powiedziały. „Boję się, że znowu kupię coś, czego nie skończę” to jest gotowy nagłówek maila. Streszczone do „obawa przed brakiem efektów” nie jest już niczym.

Dlatego surowe wypowiedzi klientek czytam sama, do końca, nawet gdy jest ich sto. Zaznaczam zdania, które mnie ukłuły. Zapisuję je w osobnym pliku, dosłownie, z literówkami. Ten plik jest wart więcej niż większość moich notatek strategicznych, bo z niego biorę pierwsze zdania stron sprzedażowych.

Maszynie mogę potem dać ten plik do obróbki i to jest dobre wykorzystanie narzędzia. Ale najpierw muszę usłyszeć te kobiety własnymi uszami. Streszczenie odbiera Ci właśnie ten kontakt.

 

 

4. Liczby w Twojej firmie

 

Wiem, że dla wielu z nas to najmniej przyjemna część prowadzenia biznesu. Właśnie dlatego jest tak kusząca do oddania.

Moja zasada brzmi: analizę możesz zlecić, wpisywanie zostaje przy Tobie. Jest kolosalna różnica między spojrzeniem na gotowy wykres a ręcznym wpisaniem kwoty do tabelki. Wpisując, przez sekundę myślisz o tym, co ta kwota oznacza. Patrząc na wykres, myślisz o wykresie.

Kobiety, z którymi pracuję, bardzo często mają w tym miejscu ciekawy paradoks: dokładnie wiedzą, ile kosztuje kurs konkurencji, a nie wiedzą, ile wynosi ich własny przychód z ostatniego kwartału. To nie jest kwestia zdolności matematycznych. To jest unikanie, a unikanie ma to do siebie, że narasta. Im dłużej nie patrzysz, tym trudniej spojrzeć.

Kwadrans miesięcznie wystarczy. Przychód, koszty, ile zostało, ile kosztowało pozyskanie jednej klientki, który produkt faktycznie na siebie zarobił. Kiedy wpiszesz to sama trzy miesiące z rzędu, zaczynasz widzieć wzory, których żadne narzędzie Ci nie pokaże, bo one nie siedzą w liczbach. One siedzą w Twojej pamięci o tym, co się wtedy działo.

Analizę, prognozę i pytanie „co z tego wynika” oddaj spokojnie maszynie. Ona zrobi to lepiej i szybciej. Ale niech to będą liczby, które przeszły przez Twoje palce.

 

 

5. Relacje z ludźmi, którzy potrafią się z Tobą nie zgodzić

 

Zostawiłam to na koniec, bo to jest ta strata, którą zauważa się najpóźniej.

Sztuczna inteligencja jest dostępna o drugiej w nocy, nigdy nie jest zmęczona, nigdy nie ma gorszego dnia i nigdy nie powie Ci, że nie ma teraz siły o tym rozmawiać. Jest cierpliwa w sposób, w jaki żaden człowiek nie potrafi. To ogromna zaleta i dokładnie dlatego jest niebezpieczna.

Bo taka rozmowa nigdy nie zawiera tego, co daje rozmowa z drugą kobietą prowadzącą biznes: niewygody. Chwili, w której ona milczy o sekundę za długo, a Ty już wiesz, że Twój pomysł ma dziurę. Zdania „ja to zrobiłam trzy lata temu i nie polecam”. Tego, że ktoś pamięta, co mówiłaś w styczniu, i wraca do tego w czerwcu.

Maszyna nie ma pamięci o Tobie, nie ma stawki w Twoim sukcesie i nie ma odwagi, bo odwaga wymaga ryzyka, a ona niczym nie ryzykuje. Zawsze będzie odrobinę zbyt uprzejma. A w biznesie prowadzonym przez jedną kobietę, która nie ma zespołu ani współwłaścicielki, brak jednego głosu z zewnątrz jest największym pojedynczym zagrożeniem dla trafności decyzji.

Nie musisz mieć wielu takich osób. Wystarczą dwie albo trzy, które znają Twój biznes i mają odwagę powiedzieć „to nie zadziała”.

 

 

Test wypożyczenia, czyli jak decydować za każdym razem

 

Nie musisz pamiętać tej listy. Wystarczy jedno pytanie zadane przed delegowaniem zadania.

Oddaję pracę czy oddaję myślenie?

Jeśli oddajesz pracę, oddawaj bez wyrzutów sumienia. Formatowanie, przepisywanie, tłumaczenie, porządkowanie notatek, robienie tabelki z chaosu, przygotowanie dziesięciu wariantów nagłówka. To jest dokładnie to, do czego te narzędzia powstały i nie ma w tym żadnej straty.

Jeśli oddajesz myślenie, zatrzymaj się i zadaj sobie jeszcze trzy pytania.

1. Co się stanie, jeśli jutro stracę dostęp do tego narzędzia? (nic / poradzę sobie wolniej / stanę i nie ruszę)2. Czy chcę mieć to zrobione, czy chcę to umieć?3. Czy ktoś pozna po efekcie, że to nie ja?

 

 

 


Jeśli przy pierwszym pytaniu odpowiadasz „stanę i nie ruszę”, masz właśnie do czynienia z kompetencją wypożyczoną. To nie znaczy, że musisz z niej zrezygnować. Znaczy, że warto o niej wiedzieć.

Większość kobiet, które to przeczytają, pomyśli, że to ciekawe, i wróci do pracy dokładnie tak samo. Ty możesz zrobić coś innego: wybrać z tej piątki jedną rzecz, którą właśnie oddajesz maszynie, i przez najbliższy miesiąc zrobić ją sama. Jedną, nie pięć.

Nawigacja dowiezie Cię na miejsce. Mapy w głowie za Ciebie nie zbuduje.

Wracam na to rondo

Nadal jeżdżę z nawigacją. Nie zamierzam wracać do papierowych map ani udowadniać sobie czegokolwiek na drodze krajowej.

Zmieniło się co innego. Wiem teraz, które trasy muszę umieć bez niej, i te akurat przejeżdżam czasem z wyłączonym telefonem, świadomie nadkładając drogi. Nie ze względu na zasady. Ze względu na ten jeden dzień, w którym ekran zamiera na obcym rondzie, a za mną ktoś trąbi.

W biznesie ten dzień też przyjdzie. Zwykle nazywa się rozmową, na którą nie da się przygotować.

Jeśli brakuje Ci głosu, który się z Tobą nie zgadza

Punkt piąty tej listy jest jedynym, którego nie da się rozwiązać samodzielnie. Możesz sama pisać swoje historie, sama czytać ankiety i sama wpisywać liczby. Nie możesz sama zapewnić sobie kogoś, kto powie Ci, że Twój pomysł ma dziurę.

Po to zbudowałam Klub Przedsiębiorczej Kobiety. Każdy miesiąc ma jeden temat i kończy się jednym konkretnym dokumentem, budowanym przez trzy tygodnie lekcji, który zostaje z Tobą także wtedy, gdy nagrania znikną. Nie zbiór notatek. Gotowe narzędzie Twojej marki, zbudowane Twoimi rękami, więc dokładnie odwrotnie niż kompetencja wypożyczona.

Jest tam też moduł Praktyka AI, w którym co miesiąc dostajesz nowy, gotowy do użycia zasób, oraz spotkania na żywo. To na nich możesz powiedzieć na głos, co planujesz, i usłyszeć od kogoś, kto nie jest maszyną i nie ma powodu, żeby być wobec Ciebie uprzejmy ponad miarę, co w tym nie gra.

Jeśli podejmujesz swoje decyzje w pojedynkę i zaczyna Cię to męczyć, zobacz, jak wygląda miesiąc pracy w Klubie i dołącz od najbliższego.

Najczęstsze pytania

Czy używanie sztucznej inteligencji do pisania tekstów jest złe?

Nie, o ile treść i punkt widzenia pochodzą od Ciebie. Problem zaczyna się wtedy, gdy maszyna tworzy pierwszą wersję Twojej osobistej historii, bo wersja wygładzona wypiera w pamięci wersję prawdziwą. Bezpieczna kolejność to: najpierw piszesz sama, potem prosisz o redakcję.

Skąd wiadomo, czy oddaję zadanie, czy oddaję myślenie?

Zadaj sobie pytanie, co się stanie, jeśli jutro stracisz dostęp do narzędzia. Jeśli odpowiedź brzmi „poradzę sobie wolniej”, oddajesz pracę. Jeśli brzmi „stanę i nie ruszę”, oddajesz myślenie i warto to zauważyć.

Czy sztuczna inteligencja może pomóc w podjęciu trudnej decyzji biznesowej?

Może, ale nie w roli doradczyni. Modele są zaprojektowane tak, by być pomocne, więc zwykle potwierdzą kierunek zawarty w sposobie, w jaki zadałaś pytanie. Zamiast rekomendacji poproś o najmocniejszy argument przeciw i o wskazanie założeń, których nie sprawdziłaś.

Czy warto zlecać sztucznej inteligencji analizę ankiet od klientek?

Analizę tak, ale dopiero po samodzielnym przeczytaniu surowych odpowiedzi. Wartość badania leży w konkretnych sformułowaniach klientek, a te giną przy streszczaniu. Zdanie zapisane dosłownie bywa gotowym nagłówkiem, streszczenie tego samego zdania nie jest już niczym.

Czy da się nadrobić kompetencję, którą się wcześniej oddało?

Tak, choć wymaga to świadomej decyzji, bo przyzwyczajenie działa w drugą stronę. Wybierz jedno zadanie, które regularnie delegujesz, i wykonaj je samodzielnie przez miesiąc. Jedno naraz działa lepiej niż całościowe postanowienie, które zwykle nie przetrwa tygodnia.

5 1 vote
Ocena artykułu

O Autorce

Justyna Kopeć

Justyna Kopeć

Strateżka marki osobistej

Towarzyszę liderkom w rozwoju marki osobistej i biznesu online. Jestem PR-owcem oraz specjalistką marketingu online. Prowadzę szkolenia, z których dotychczas skorzystało ponad 7000 osób.

Jako przedsiębiorczyni jestem właścicielką agencji marketingowej Blue Brand. Należę do Polskiego Stowarzyszenia Public Relations oraz Polish Business Club.

Jestem autorką i współautorką 10 książek, z których ostatnia to “Marka osobista i biznes online (nie tylko dla przedsiębiorczych kobiet)”.

Jeśli chciałabyś, abym pomogła Tobie przejść drogę tworzenia własnej marki osobistej i biznesu online – zachęcam do kontaktu. Prowadzę zarówno audyty dotychczasowych Twoich działań offline i online, jak również opracowuję strategie i je wdrażam.

Przejdź na stronę KONSULTACJE i zapisz się na niezobowiązujące 20-minutowe bezpłatne konsultacje ze mną.

Kobiece Strony Internetowe logo

Kobieca strona Twojego biznesu online

Potrzebujesz estetycznej, funkcjonalnej i dopasowanej do Ciebie strony internetowej lub sklepu online?
Tworzymy strony, które pokazują Twoją markę w najlepszym świetle – i pomagają Ci zarabiać.

Zobacz ofertę na KobieceStronyInternetowe.pl

Kobiece Strony Internetowe przykłady www

Przeczytaj także

Detoks cyfrowy dla przedsiębiorczej kobiety: jak odpocząć

Detoks cyfrowy dla przedsiębiorczej kobiety: jak odpocząć

Detoks cyfrowy dla przedsiębiorczej kobiety. Dlaczego ugór daje lepszy plon niż drugi zasiew Lipiec, piątkowe popołudnie. Byłam w trakcie rekonwalescencji, leżałam z kocem na kolanach, Cookie na płytkach w przedpokoju, bo tam najzimniej....

Mówiłam, że ChatGPT to przeszłość. Myliłam się

Mówiłam, że ChatGPT to przeszłość. Myliłam się

Co nowego w ChatGPT? Wróciłam po pół roku przerwy Trzy miesiące temu, gdybyś zapytała mnie, czy jeszcze otwieram ChatGPT, wzruszyłabym ramionami. Aplikacja siedziała w telefonie bez powiadomień, bo nawet nie pamiętałam hasła do przeglądarki. Cały mój warsztat,...

Claude Skills: Twój zespół w jednoosobowej marce

Claude Skills, czyli jak jednoosobowa marka może pracować jak zespół Wieczór. Cookie śpi na fotelu obok, z nosem schowanym w kocu, a ja siedzę z laptopem i patrzę na plan tygodnia: mail do bazy, artykuł na bloga, posty na siedem kanałów, opis nowego produktu...

AI w marce osobistej: strateżka, nie copywriterka

Niedzielny wieczór. Rafał jest w połowie rejsu, więc dom jest wyjątkowo cichy. Słychać tylko Cookiego, który pochrapuje na legowisku pod biurkiem, i deszcz na parapecie. Przede mną otwarty laptop. Kursor mruga nad pustym postem, a ja liczę w głowie, ile takich...

Analiza kolorystyczna AI – gotowe prompty do Gemini lub ChatGPT

Zrobiłam sobie analizę kolorystyczną przez AI. To, co powiedziała mi o niebieskim, zmroziło mnie Kiedy byłam studentką, w środku sesji egzaminacyjnej, poczułam coś dziwnego. Nie był to stres przed egzaminem, tylko fizyczna, niemal bolesna potrzeba koloru niebieskiego....

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Najstarszy
Najnowszy Najczęściej głosowano

Masz pytania - napisz do mnie

Pozostańmy w kontakcie

WAŻNA INFORMACJA
Każde z rozwiązań, które tu znajdziesz, daje Ci wiedzę, strukturę i kierunek.
Efekty zależą od Twojego punktu startu, decyzji i tego, co realnie wdrożysz w swoim życiu i biznesie.
Od samego czytania, słuchania czy kliknięcia nic się nie zmienia - zmiana zaczyna się od działania.

Co mówią moje klientki?

Marta Omachel

Skorzystałam wraz z moją grupą Global Team ze szkolenia Justyny Kopeć. Już po kilku minutach byłam miło zaskoczona jej przekazem i wiedzą.
Na co dzień uczę się marketingu od Amerykanów i śmiało mogę powiedzieć, że szkolenia Justyny są najwyższej jakości. Jest konkretna, szybka oraz sympatyczna. Polecam.

Małgorzata Bieniaszewska

W dzisiejszym świecie rzadko spotyka się ludzi w biznesie, którzy robią więcej niż zawarte jest w cenie; chętniej niż oczekuje tego klient; z zaangażowaniem na najwyższym poziomie. A jednak! Znalazłam taką osobę, która gwarantuje właśnie takie działanie. Justyna Kopeć. Kobieta o szerokich kompetencjach, dostępna ze swoim wsparciem 24h/dobę. Udowadniająca, że można więcej, lepiej, szybciej. Polecam każdemu, kto potrzebuje wsparcia w rozwijaniu biznesu online! O social mediach wie baaardzo wiele. O marketingu również!