Trzy lata temu napisałam na tym blogu, że ChatGPT to „magiczne źródło inspiracji”. Wtedy w to wierzyłam. Dziś wiem, że to zdanie wyrządziło więcej szkody niż pożytku, również mnie samej.
Bo co robi kobieta, która przeczyta, że AI jest źródłem inspiracji? Otwiera czat, wpisuje „daj mi 10 pomysłów na posty dla trenerki personalnej” i dostaje listę, którą tego samego dnia dostanie jeszcze czterysta innych osób. Potem czyta ją z rosnącym zniechęceniem, zamyka okno i myśli, że po prostu nie umie promptować.
Umie. Problem leży gdzie indziej. ChatGPT nie jest źródłem inspiracji, ponieważ nie ma własnych doświadczeń. Jest za to znakomitym lustrem, jeśli tylko dasz mu w co patrzeć.
W skrócie:
- Pusty prompt daje uśrednioną odpowiedź, bo model nie zna Twojej praktyki i musi zgadywać.
- Metoda surowca odwraca kolejność: najpierw dajesz własny materiał, dopiero potem prosisz o pomysły.
- Masz trzy warstwy surowca, z których prawdopodobnie nie korzystasz: słowa klientek, własne archiwum treści i to, czego jeszcze nigdzie nie powiedziałaś.
- Najlepszy prompt na świecie nie brzmi „napisz mi post”, tylko „zadaj mi dziesięć pytań, na które odpowiedź znam tylko ja”.
Dlaczego ChatGPT nie ma własnych pomysłów?
Model językowy nie wymyśla, tylko przewiduje najbardziej prawdopodobną kontynuację tekstu na podstawie wzorców z danych, na których go wytrenowano. To bardzo użyteczne, jednak ma jedną konsekwencję, o której rzadko się mówi wprost: przy braku danych o Tobie model sięga po średnią.
Średnia to wszystko, co napisano w internecie o trenerkach personalnych, coachkach czy księgowych. Uśredniona trenerka pisze o motywacji, nawykach i pięciu błędach na siłowni. Nie dlatego, że czat jest głupi, tylko dlatego, że nic innego mu nie podałaś.
Dokładnie tu popełniamy błąd. Traktujemy AI jak wyrocznię, choć znacznie lepiej sprawdza się jako analityk. Wyrocznia ma powiedzieć, czego nie wiesz. Analityk ma zobaczyć porządek w tym, co już masz.
Ta różnica ma też wymiar czysto biznesowy. Jeśli Twoje pomysły pochodzą ze średniej, Twoje treści brzmią jak treści konkurencji, a wtedy jedynym argumentem, jaki Ci zostaje, jest cena. Marka osobista przestaje wtedy robić to, po co powstała, czyli różnicować. Surowiec chroni Cię dokładnie przed tym scenariuszem, ponieważ nikt inny nie ma Twoich rozmów, Twojego archiwum ani Twojej historii.
Czym jest metoda surowca?
Metoda surowca to sposób pracy z AI, w którym najpierw dostarczasz jej własny, nieprzetworzony materiał, a dopiero potem prosisz o pomysły. Nazwałam ją tak, ponieważ dokładnie tak działa kuchnia: bez składników nawet najlepszy kucharz nie ugotuje obiadu. Rafał powtarza mi to od lat, tyle że w kontekście lodówki.
Różnica w praktyce wygląda tak.
Bez surowca: „Daj mi 10 pomysłów na posty o budowaniu marki osobistej.” Efekt: lista, którą widziałaś już sto razy.
Z surowcem: „Poniżej wklejam 20 pytań, które w ostatnim miesiącu zadały mi klientki. Pogrupuj je w maksymalnie 5 tematów i nazwij każdy temat ich językiem, nie moim.” Efekt: pięć tematów, których nie ma żadna inna trenerka, ponieważ nikt inny nie ma tych dwudziestu pytań.
Ten sam model, ten sam czas, zupełnie inny wynik.
Trzy warstwy surowca, które już masz
Warstwa pierwsza: słowa Twoich klientek
To najcenniejszy materiał, jaki posiadasz, i jednocześnie najczęściej marnowany. Wiadomości na Messengerze, pytania z konsultacji, komentarze pod postami, treść zgłoszeń przez formularz.
Zrób jedno: załóż jeden plik i przez miesiąc kopiuj tam każde pytanie, które ktoś Ci zadał. Bez porządkowania, bez poprawiania. Surowo, dokładnie w tych słowach, w których je dostałaś.
Potem wklej całość i poproś: „Pogrupuj te pytania w tematy. Przy każdym temacie zacytuj dokładne sformułowanie, którego użyła klientka.” Te cytaty staną się Twoimi tytułami, nagłówkami i hookami, ponieważ brzmią jak język Twojej grupy, a nie jak język branży.
Różnica bywa uderzająca. Ja nazywałam pewien problem „brakiem spójności komunikacji”. Moje klientki nazywały go „czuję, że na każdym kanale jestem kimś innym”. Drugie sformułowanie jest lepszym tytułem i lepszym tematem maila, a ja nigdy bym na nie sama nie wpadła.
Warstwa druga: Twoje własne archiwum
Masz posty, maile, nagrania i teksty, o których zdążyłaś zapomnieć. Wklej listę tytułów z ostatniego kwartału i poproś: „Wypisz, które tematy powtarzam, a o czym ani razu nie napisałam, mimo że logicznie wynika to z moich pozostałych treści.”
Odpowiedź bywa niewygodna. U mnie po takiej analizie wyszło, że przez pół roku pisałam o strategii marki, a prawie wcale o pieniądzach, chociaż to właśnie o pieniądze pytają mnie najczęściej. Luki w archiwum są zwykle ciekawsze niż powtórzenia.
Warstwa trzecia: to, czego jeszcze nie powiedziałaś
Ta warstwa jest najtrudniejsza, bo siedzi w głowie i nigdzie nie została zapisana. Tutaj AI działa najlepiej w roli osoby przeprowadzającej wywiad.
Prompt, którego używam najczęściej, brzmi tak: „Zadaj mi 10 pytań o moje doświadczenie z prowadzeniem firmy w kryzysie. Pytaj o konkrety, na które odpowiedź znam wyłącznie ja. Nie proponuj odpowiedzi.”
Potem odpowiadam głosem, na dyktafon, bez redagowania. Dwadzieścia minut mówienia daje mi materiał na trzy tygodnie treści. O tym, jak zamieniać takie nagrania w historie, które sprzedają, piszę szerzej w tekście o sprzedaży przez storytelling.
Jak wygląda jeden wieczór z metodą surowca
Opiszę to konkretnie, bo teoria bez przebiegu niewiele daje.
Pierwsze piętnaście minut: zbieranie. Otwierasz skrzynkę, Messengera i komentarze pod ostatnimi postami. Kopiujesz do jednego dokumentu wszystko, co jest pytaniem, wątpliwością albo zarzutem. Nie oceniasz i nie poprawiasz, tylko wklejasz.
Kolejne dziesięć minut: czyszczenie. Usuwasz imiona, nazwy firm, kwoty i szczegóły pozwalające kogoś rozpoznać. Zostaje sama treść pytania.
Kolejne dziesięć minut: analiza. Wklejasz całość do czatu i prosisz o pogrupowanie w tematy z cytatami. Dostajesz zwykle od czterech do sześciu grup, a przy każdej konkretne sformułowania Twoich odbiorczyń.
Ostatnie dwadzieścia minut: wywiad. Wybierasz jedną grupę, najbardziej zapalną, i prosisz o dziesięć pytań do siebie. Odpowiadasz na dyktafon, na głos, bez zastanawiania się nad formą.
Godzina pracy daje plan treści na kilka tygodni, oparty wyłącznie na tym, co naprawdę mówią Twoje klientki. Powtarzam ten cykl raz w miesiącu, zwykle w niedzielny wieczór, kiedy Rafał jest w rejsie, a Cookie już śpi.
Kiedy pusty prompt jednak ma sens
Nie chcę popaść w drugą skrajność, bo to byłoby nieuczciwe.
Pusty prompt świetnie sprawdza się w trzech sytuacjach. Pierwsza to lista wariantów formalnych: piętnaście propozycji tytułu, dziesięć wersji nagłówka, pięć struktur webinaru. Druga pojawia się wtedy, gdy uczysz się czegoś nowego i chcesz zobaczyć ogólną mapę tematu, zanim wejdziesz w szczegóły. Trzecia dotyczy języka, czyli szukania nazwy, metafory albo porównania, a nie merytoryki.
Granica jest prosta. Pusty prompt nadaje się do formy, surowiec jest niezbędny do treści. Jeśli potrzebny Ci zestaw gotowych poleceń do codziennej pracy, zebrałam je w artykule o siedmiu pomysłach na wykorzystanie ChatGPT.
Trzy pułapki metody surowca
Pułapka pierwsza: cudze dane. Wklejając wiadomości od klientek, usuń imiona, nazwy firm, kwoty i wszystko, co pozwala kogoś zidentyfikować. Pytanie zostaje, osoba znika. Szerzej o granicach piszę w tekście o etycznych wyzwaniach w zastosowaniach ChatGPT.
Pułapka druga: oddanie głosu. Surowiec jest Twój, analiza należy do modelu, ale ostateczny tekst musisz napisać sama albo mocno przepisać. Inaczej odzyskasz temat, a stracisz brzmienie, czyli wymienisz jeden problem na drugi.
Pułapka trzecia: zmyślone liczby. Jeśli poprosisz o statystyki albo badania, sprawdź każdą liczbę u źródła. Model potrafi podać nieistniejący raport z pełnym przekonaniem, a Ty odpowiadasz za to, co publikujesz pod swoim nazwiskiem.
Strategia daje strukturę, Ty dajesz materiał
Cała ta metoda opiera się na jednym założeniu: sztuczna inteligencja porządkuje, a Ty wnosisz to, czego żaden model nie ma. Twoje doświadczenie, Twoje potknięcia, Twoją drogę.
Dokładnie o tym są moje dwie książki i dlatego najczęściej polecam je razem. „Marka warta miliony w erze AI” daje strategię i gotowe prompty, natomiast „Potęga autentyczności. Pokaż bliznę, nie ranę” pokazuje, jak pracować z własnymi historiami, żeby budowały zaufanie, a nie tylko zasięgi.
Pakiet Duet kosztuje 129 zł zamiast 159 zł. Zawiera obie książki papierowe, workbook PDF „Moje 3 blizny” oraz mini-wyzwanie mailowe „Autentyczna przez 7 dni”. Koszt wysyłki dolicza się w koszyku.
Najczęstsze pytania
Ile surowca potrzebuję, żeby metoda zadziałała?
Wystarczy dwadzieścia pytań od klientek albo trzydzieści tytułów Twoich postów. Poniżej tej ilości model znowu zaczyna uśredniać, ponieważ ma zbyt mało wzorców, żeby zobaczyć w nich powtarzalność.
Co, jeśli dopiero zaczynam i nie mam jeszcze klientek?
Wtedy surowcem jesteś Ty. Użyj trzeciej warstwy, czyli wywiadu, i poproś o dziesięć pytań o Twoją własną drogę do tego zawodu. Możesz też skorzystać z pytań zadawanych w grupach tematycznych, do których należysz.
Czy ChatGPT zapamięta mój surowiec na przyszłość?
Częściowo, ponieważ zależy to od ustawień pamięci konta. Pewniejszym rozwiązaniem jest trzymanie surowca w osobnym dokumencie i wklejanie go na początku każdej nowej rozmowy.
Czy to nie jest oszukiwanie, skoro tematy podsuwa mi AI?
Nie, bo tematy nie pochodzą od AI, tylko z Twojej praktyki. Model wykonuje pracę, którą i tak musiałabyś wykonać: czyta dwieście wiadomości i szuka w nich powtórzeń. Robi to szybciej, natomiast wniosek wynika z Twojego materiału.
Czy lepiej używać wersji płatnej?
Przy metodzie surowca ma to znaczenie, ponieważ wklejasz dłuższe fragmenty tekstu. Wersja płatna radzi sobie lepiej z obszernym materiałem i pozwala wgrać plik zamiast wklejać treść fragmentami. Na start jednak spokojnie wystarczy wersja bezpłatna i dwadzieścia pytań na próbę.
Czy metoda działa też poza tworzeniem treści? Tak, sprawdza się wszędzie tam, gdzie masz dużo własnych danych: przy analizie ankiet, planowaniu oferty czy przeglądzie wyników kampanii. Opisałam też jej domową odmianę w artykule o zastosowaniach ChatGPT w życiu codziennym.








