Czy zdarzyło Ci się kiedyś pomyśleć, że prowadzenie własnego biznesu online zamiast wymarzonej wolności przypomina raczej jazdę na karuzeli – niby w kółko coś robisz, ciągle gdzieś pędzisz, ale nie ruszasz się z miejsca? Jeśli odpowiedziałaś twierdząco, doskonale Cię rozumiem, bo sama kiedyś miałam dokładnie to samo uczucie. Gdy zaczynałam swój biznes online, moje dni wyglądały jak maraton: ciągle telefony, odpisywanie na maile, tworzenie treści, faktury, księgowość, a na koniec dnia orientowałam się, że właściwie nie zrobiłam niczego konkretnego, co przyniosłoby mi realne pieniądze.
Wtedy pewnego dnia, gdy po raz setny próbowałam ustawić kolejkę maili, pomyślałam sobie: „Justyna, serio, przecież to powinno działać samo!”. I tak właśnie zaczęła się moja przygoda z automatyzacją biznesu. Dzięki temu dziś nie tylko mam więcej czasu na herbatę (lub dwie, albo trzy – przecież herbata jest ważna!), lecz także zarabiam nawet wtedy, gdy śpię, spaceruję z psem lub podróżuję.
Chcesz wiedzieć, jak tego dokonałam? Oto 5 sposobów, które pozwolą Ci zautomatyzować Twój biznes i odzyskać upragniony czas!
#1: Chatboty – czyli jak przestać odpisywać na wiadomości o północy
Gdy po raz pierwszy zaczęłam sprzedawać swoje kursy online, Messenger eksplodował od wiadomości typu: „ile kosztuje?”, „jak się zapisać?”, „kiedy start?”, „czy można taniej?”. Na początku grzecznie odpisywałam, aż do momentu, kiedy zdałam sobie sprawę, że niedługo z braku snu zacznę odpowiadać klientkom tekstem piosenki disco polo zamiast ceną kursu. Wtedy na pomoc przyszły mi chatboty – czyli roboty, które rozmawiają z klientkami za mnie, nawet o 3 w nocy (i nigdy się nie obrażają!).
Zainstaluj narzędzie takie jak ManyChat i ustaw automatyczne odpowiedzi na najczęstsze pytania. Zobaczysz, jak szybko chatbot przejmie Twoje obowiązki, a Ty odzyskasz spokój ducha (i sen!).
#2: Automatyczny newsletter – zarabiaj nawet wtedy, gdy śpisz
Znasz to uczucie, gdy każdego dnia musisz wymyślić coś nowego, żeby zachęcić ludzi do zakupów? Kiedyś myślałam, że marketing polega właśnie na ciągłym tworzeniu nowych treści, aż w końcu odkryłam, że mogę napisać kilka świetnych maili raz, a potem ustawić je w kolejkę. Odtąd moja lista mailingowa pracuje sama, a pieniądze regularnie wpadają na konto nawet wtedy, gdy leżę na kanapie z książką (lub bezczelnie oglądam serial na Netflixie).
Stwórz prostą serię maili powitalnych (np. w MailerLite), które automatycznie zapoznają nowych klientów z Twoją ofertą. Twój biznes pracuje za Ciebie!
#2: Lejki sprzedażowe – jak Twoja oferta sprzedaje się sama?
Lejek sprzedażowy brzmi trochę jak urządzenie hydrauliczne, ale spokojnie – to coś znacznie przyjemniejszego. Jest to proces, który automatycznie prowadzi Twoje klientki od zainteresowania produktem aż do zakupu. Na początku myślałam, że tworzenie lejków to „wyższa szkoła jazdy”, ale kiedy zrobiłam pierwszy, mój mąż zażartował, że sprzedaż online jest tak prosta, że „nawet on by sobie poradził” (a uwierz, on do technologii ma dwie lewe ręce).
Przygotuj prostą ofertę na kurs lub ebook, stwórz stronę zapisu, a następnie automatyczną ofertę sprzedażową. Pieniądze zaczną wpływać na konto bez ciągłego przypominania.
#3: Deleguj zadania – nawet jeśli „umiesz to lepiej”
Kiedyś uważałam, że tylko ja potrafię zrobić idealną grafikę w Canvie, napisać najlepszy post na Facebooka czy odpisać klientce na maila. Dopiero gdy zaczęłam delegować zadania innym, odkryłam, że – uwaga, szok! – świat się nie zawalił, a ludzie, którym zaufałam, często robili to lepiej ode mnie.
Zatrudnij asystentkę wirtualną do pomocy przy publikacji treści czy obsłudze maila. Nawet kilka godzin tygodniowo może dać Ci wolność, o której marzysz.
#4: Zbuduj swoją bibliotekę treści, czyli raz zrób, a potem korzystaj bez końca!
Kiedy zaczynałam swoją przygodę z biznesem online, każdego dnia wpadałam w panikę, zastanawiając się, co opublikować na Instagramie, Facebooku albo na blogu. Miałam wrażenie, że muszę non stop tworzyć coś nowego, aż pewnego dnia stwierdziłam: „Justyna, przecież nikt nie pamięta tego, co wrzuciłaś pół roku temu – ba, pewnie nawet ja sama tego nie pamiętam!”. I wtedy właśnie zaczęłam tworzyć „bank treści”, czyli bibliotekę postów, grafik i artykułów, które mogłam używać wielokrotnie – a mój marketing zaczął działać na autopilocie.
Stwórz katalog treści „evergreen” (czyli zawsze aktualnych) – np. 20 grafik w Canvie, które regularnie publikujesz w mediach społecznościowych. Ustaw je w programie takim jak Meta Business Suite lub Creator Studio, a będziesz mieć zapewnione treści na wiele tygodni naprzód.
#5: Produkty cyfrowe, które zarabiają przez cały rok (czyli jak raz coś stworzyć, a potem sprzedawać bez końca)
Ostatni trik to mój absolutny ulubieniec – czyli produkty cyfrowe. Powód? Tworzysz je raz, a zarabiają dla Ciebie przez lata! Kiedy stworzyłam swój pierwszy ebook, byłam przekonana, że przeczyta go co najwyżej kilka osób (i to głównie moja mama i sąsiadka z ciekawości). Wyobraź sobie moje zdziwienie, gdy przez kolejne miesiące ebook kupowały dziesiątki nowych osób – i to bez dodatkowego wysiłku z mojej strony. Wtedy odkryłam prawdziwą moc autopilota biznesowego.
Stwórz własny ebook, prosty minikurs wideo lub checklistę i zacznij go sprzedawać przez automatyczny lejek sprzedażowy. Zdziwisz się, jak szybko Twój biznes zacznie sam przynosić Ci pieniądze.
Automatyzacja biznesu to klucz do wolności
Teraz masz już 5 gotowych sposobów, dzięki którym Twój biznes będzie działał prawdziwie automatycznie – chatboty, newslettery, lejki sprzedażowe, biblioteka treści i produkty cyfrowe. Dzięki nim odzyskasz czas, energię i przede wszystkim – przestaniesz czuć, że pracujesz non stop, bo Twój biznes w końcu zacznie pracować za Ciebie.
Nie czekaj dłużej – wdrażaj te triki już dzisiaj i zobacz, jak pięknie można zarabiać, nawet leżąc w wannie (oczywiście z maseczką na twarzy i dobrą książką w ręku!).
Powodzenia!






