Jedenaście sposobów na wyróżnienie profilu na Facebooku. Wersja, która działa dzisiaj Justyna Kopeć artykuł blogowy

Jedenaście sposobów na wyróżnienie profilu na Facebooku. Wersja, która działa dzisiaj

Otworzyłam swój tekst z 2020 roku i przez pierwsze trzy akapity było dobrze. Potem trafiłam na radę, którą wtedy dawałam z pełnym przekonaniem, a która dziś potrafi realnie zaszkodzić.

Napisałam ten artykuł w styczniu, sześć tygodni przed tym, jak świat zamknął się w domach. Nie było wtedy rolek. Facebook dopiero uczył się nagradzać wideo na żywo. Wszystkie polskie kursy social mediów powtarzały tę samą zasadę o dwudziestu procentach tekstu na grafice, którą Meta wycofała niedługo potem, a która w polskim internecie żyje do dziś. Widzę ją w komentarzach pod cudzymi postami mniej więcej raz w miesiącu.

Nie usuwam takich tekstów. Uważam, że artykuł, który zebrał przez lata tysiące czytelniczek, zasługuje na to, żeby go uczciwie przebudować, a nie schować.

Więc zrobiłam trzy rzeczy. Wyrzuciłam to, co przestało być prawdą. Zostawiłam to, co przetrwało pięć zmian algorytmu, bo to zwykle najciekawsza część. I dopisałam to, czego w 2020 roku jeszcze nie było.

Zaczniemy od trzech rad, które wtedy działały, a dziś działają przeciwko Tobie. Potem jedenaście sposobów w wersji na dzisiaj.

W skrócie

  • Trzy popularne porady sprzed lat są dziś szkodliwe: zasada dwudziestu procent tekstu na grafice (Meta ją wycofała), fantazyjne czcionki kopiowane z generatorów oraz proszenie o komentarz w zamian za prezent.
  • Profil osobisty jest dziś dla marki osobistej mocniejszy niż fanpage, bo Facebook chętniej pokazuje treści od ludzi niż od stron. Warto go ustawić świadomie, a nie prywatnie.
  • Rolka przyciąga nowe osoby, post na profilu buduje relację z tymi, które już masz. To dwa różne narzędzia i mylenie ich to najczęstszy powód rozczarowania.
  • Pierwsze dwie linijki decydują o całej reszcie, bo to jedyne, co odbiorczyni widzi przed kliknięciem „zobacz więcej”.

Co się zmieniło na Facebooku od 2020 roku?

Trzy rzeczy, bo one wyjaśniają wszystko, co dalej.

Wideo pionowe wyparło resztę. Rolki stały się głównym sposobem, w jaki Facebook pokazuje Cię osobom, które Cię nie znają. Transmisja na żywo, kiedyś ulubieniec algorytmu, straciła tę przewagę i dziś jest narzędziem relacji, nie zasięgu.

Feed przestał być listą znajomych. Coraz większą jego część stanowią treści od kont, których nie obserwujesz, dobierane przez system rekomendacji. Dla Ciebie to dobra wiadomość, bo oznacza, że możesz trafić do kogoś zupełnie spoza swojego kręgu. I zła, bo Twoje treści konkurują już nie z postami koleżanek, tylko z całym internetem.

Reklama straciła precyzję. Po zmianach w śledzeniu użytkowników na telefonach targetowanie działa inaczej niż w 2020 roku, a mniejsze grupy odbiorców bywają zbyt małe, żeby system w ogóle je obsłużył. Jeżeli pamiętasz z tamtych lat, że reklama „sama znajdzie właściwe osoby”, zweryfikuj to, zanim wydasz pieniądze.

Trzy rady z 2020 roku, które dziś szkodzą

Zasada dwudziestu procent tekstu na grafice

Wtedy było to prawdą i pisałam o tym uczciwie. Meta miała narzędzie, które sprawdzało, ile tekstu jest na obrazku, a reklamy z nadmiarem napisów dostawały mniejszy zasięg albo w ogóle nie ruszały.

Ta zasada została wycofana. Narzędzie do sprawdzania zniknęło. Dziś możesz publikować grafiki z dużą ilością tekstu i nikt Cię za to nie ukarze, co świetnie widać po karuzelach, które w całości składają się z napisów.

Co zostało prawdą? To, że tekst nieczytelny na małym ekranie nie działa, ale z zupełnie innego powodu. Nie dlatego, że algorytm karze, tylko dlatego, że kobieta scrollująca w kolejce po prostu nie zmruży oczu, żeby przeczytać Twoje osiem linijek zapisanych dziesiątką. Zasada brzmi więc dziś inaczej: nie licz procentów, sprawdź, czy da się to przeczytać na telefonie z odległości wyciągniętej ręki.

Fantazyjne czcionki kopiowane z generatorów

To jest ta rada, przy której się wzdrygnęłam. Polecałam wtedy strony, które zamieniają zwykły tekst na ozdobne znaki, żeby post wyglądał inaczej niż reszta.

Dziś odradzam to stanowczo, z trzech powodów.

Po pierwsze, to nie są czcionki, tylko podmienione znaki. Czytnik ekranu, z którego korzystają osoby niewidome, odczytuje je jako ciąg bez sensu albo pomija w całości. Twój post staje się dla części odbiorców niedostępny.

Po drugie, i to jest argument, którego nikt w Polsce nie podnosi: te zestawy znaków nie zawierają polskich liter. Nie ma w nich ą, ć, ę, ł, ń, ó, ś, ź ani ż. Więc każde polskie słowo z diakrytykiem albo wypada z formatowania, albo zostaje zapisane bez ogonków. Twój ozdobny nagłówek wygląda wtedy jak tekst pisany po ciemku.

Po trzecie, wyszukiwarki i modele językowe, które dziś czytają treści za odbiorczynie, nie rozpoznają tych znaków jako słów. Jeżeli zależy Ci, żeby ktoś Cię znalazł, ozdobne litery działają przeciwko Tobie.

Komentarz w zamian za prezent

Wtedy to działało jak dźwignia i sama tak robiłam. Dziś Facebook nazywa takie zagrania przynętą na zaangażowanie i traktuje je gorzej niż zwykły post.

Nie znaczy to, że masz przestać prosić o komentarze. Znaczy, że prośba musi mieć sens dla odbiorczyni, a nie dla algorytmu. Pytanie, na które ktoś naprawdę chce odpowiedzieć, działa nadal świetnie. „Napisz X, a wyślę Ci prezent” działa coraz gorzej i przy okazji uczy ludzi, że komentarz u Ciebie to transakcja.

Zostawiam jednak jedną obserwację z tamtego tekstu, bo przetrwała wszystko: prośba o komentarz umieszczona blisko początku wypowiedzi przynosi więcej odpowiedzi niż ta sama prośba na końcu. Sprawdzałam to wielokrotnie i nadal się sprawdza.

Jedenaście sposobów na wyróżnienie profilu, wersja na dzisiaj

1. Ustaw profil osobisty jak wizytówkę, nie jak prywatne konto

W 2020 roku odpowiedź brzmiała: załóż fanpage. Dziś, dla kobiety budującej markę osobistą, profil osobisty jest zwykle mocniejszy, bo Facebook chętniej pokazuje treści od ludzi niż od stron.

Cztery ustawienia, które robią różnicę: włączony przycisk obserwowania, żeby ktoś mógł Cię śledzić bez zaproszenia do znajomych; publiczne posty tam, gdzie mówisz o pracy; przypięty post, który wyjaśnia w trzech zdaniach, kim jesteś i dla kogo; oraz zdjęcie w tle, które mówi, czym się zajmujesz, zamiast pokazywać zachód słońca z wakacji.

To zajmuje dwadzieścia minut raz i pracuje potem codziennie.

2. Publikuj wtedy, kiedy Twoja odbiorczyni patrzy w telefon

Ta rada przetrwała i wciąż jest u mnie numerem jeden, tylko sposób sprawdzania się zmienił. Statystyki fanpage’a znajdziesz dziś w Meta Business Suite, a nie w zakładce, o której pisałam wtedy.

Jeśli masz sam profil, zostaje myślenie o czyimś dniu. Kiedy Twoja odbiorczyni sięga po telefon? Rano, zanim dom się obudzi. Przy pierwszej kawie w pracy. W kolejce po dzieci. Wieczorem, kiedy w końcu zrobiło się cicho.

Publikuj około pół godziny przed szczytem, żeby Twój post już na nią czekał. I nie ufaj cudzym infografikom z najlepszymi godzinami publikacji, bo Twoja odbiorczyni prawdopodobnie żyje inaczej niż statystyczna użytkowniczka Facebooka.

3. Napisz dwie pierwsze linijki tak, jakby były całym postem

To jedyne, co widać przed kliknięciem „zobacz więcej”. Cała reszta Twojej pracy zależy od tych dwóch zdań.

Co działa: konkretna scena zamiast tezy, liczba, której się nie spodziewa, zdanie, z którym można się nie zgodzić, albo pytanie zadane bezpośrednio.

Co nie działa: rozgrzewka typu „chciałabym dziś napisać kilka słów o”, własne emocje przed tematem, oraz zapowiedź, że będzie ciekawie. Jeśli musisz zapowiadać, że będzie ciekawie, nie będzie.

4. Rolka po nowe osoby, post po relację

Najczęstszy powód rozczarowania Facebookiem to mylenie tych dwóch narzędzi.

Rolka jest bramą. Trafia do osób, które Cię nie znają, i jej zadaniem jest sprawić, żeby ktoś kliknął w Twój profil. Dlatego rolka ma być krótka, mieć mocne pierwsze zdanie i jeden temat.

Post na profilu jest rozmową. Trafia głównie do osób, które już Cię obserwują, i jego zadaniem jest sprawić, żeby zaczęły Ci ufać. Dlatego post może być długi, osobisty i niedokończony.

Jeżeli publikujesz same rolki, masz ruch bez relacji. Jeżeli publikujesz same posty, masz relację bez dopływu nowych osób. Więcej o doborze formatów napisałam w tekście o tym, co wybrać: rolki, relacje czy transmisje.

5. Rób transmisje, ale nie dla zasięgu

Tu muszę skorygować siebie sprzed lat. Pisałam wtedy, że algorytm jest wobec transmisji najbardziej przyjazny. To już nieprawda.

Transmisje robię nadal, tylko z innego powodu. Kobieta, która widzi Cię przez czterdzieści minut na żywo, jak odpowiadasz na trudne pytanie, jak się zacinasz i jak się śmiejesz, wie o Tobie więcej niż po dwudziestu postach. To jest narzędzie zaufania, nie narzędzie zasięgu.

Praktycznie znaczy to jedno: nie oceniaj transmisji po liczbie widzów. Oceniaj po tym, ile osób napisało do Ciebie potem w wiadomości.

6. Pokazuj twarz, także tę zmęczoną

Ta rada nie tylko przetrwała, ale stała się mocniejsza, odkąd internet zalały obrazy generowane przez sztuczną inteligencję.

Najprostsze selfie nadal wygrywa z najładniejszą grafiką bez człowieka. Wygrywa tym mocniej, im bardziej wygląda na prawdziwe. Zdjęcie z dobrego światła i z jedną emocją na twarzy działa lepiej niż wystudiowany portret, na którym wyglądasz jak z reklamy banku.

Jeśli szykujesz się do sesji, napisałam osobno o tym, jakie zdjęcia naprawdę pracują na markę osobistą.

7. Komentuj u innych, to najtańszy zasięg, jaki masz

Tego punktu w wersji z dwa tysiące dwudziestego roku nie było, a dziś dałabym mu miejsce w pierwszej trójce.

Wartościowy komentarz pod postem osoby, którą obserwuje Twoja odbiorczyni, pokazuje Cię dokładnie właściwym ludziom i nie kosztuje ani złotówki. Nie chodzi o „świetny post!” ani o serduszko. Chodzi o dwa, trzy zdania, które dokładają coś do rozmowy: własne doświadczenie, uprzejmą kontrę albo konkretny przykład.

Pięć takich komentarzy dziennie, przez cztery dni w tygodniu, robi w miesiąc więcej niż jedna dodatkowa publikacja tygodniowo. Sprawdziłam to na LinkedIn i przenoszę tę zasadę na Facebooka bez wahania.

8. Bądź przy poście przez pierwszą godzinę

Pierwsze reakcje decydują o tym, czy Facebook pokaże Twój post szerzej. To znaczy, że publikowanie w biegu i wracanie wieczorem to strata własnej pracy.

Zaplanuj publikację na moment, w którym masz kwadrans. Odpowiadaj na komentarze pełnymi zdaniami, nie emotikonami, bo krótka odpowiedź liczy się mniej niż rozmowa. I odpowiadaj tak, żeby dało się odpisać jeszcze raz.

9. Link w komentarzu, ale przestań to robić odruchowo

Zasada nadal obowiązuje: Facebook niechętnie wypuszcza ludzi ze swojego ekosystemu, więc post z linkiem w treści zwykle radzi sobie gorzej.

Dodałabym jednak niuans, którego wtedy nie widziałam. Link w pierwszym komentarzu ma sens przy postach, które mają zbudować zasięg. Przy postach czysto sprzedażowych, kierowanych do osób, które już Cię znają, ukrywanie linku bywa przeszkodą, bo część kobiet po prostu go nie znajdzie. Zdecyduj za każdym razem, czy ważniejszy jest zasięg, czy kliknięcie.

10. Miej swój kolor i trzymaj się go

Ta rada przetrwała bez zmian i lubię ją najbardziej, bo nie kosztuje nic.

Facebook jest niebieski i biały. Wszystko, co jest niebieskie i białe, wtapia się w tło. Jeśli Twoja marka ma własną paletę, konsekwentnie kontrastową wobec interfejsu, odbiorczyni rozpozna Twój post, zanim przeczyta imię. Dotyczy to także emoji, którymi rozdzielasz akapity.

Jeśli nie masz jeszcze ustalonej palety ani spójnego tonu, zacznij od bezpłatnego testu archetypu marki, bo kolory dobiera się do charakteru marki, a nie do ulubionego odcienia.

11. Promuj tylko to, co już samo zadziałało

Ten punkt przetrwał, ale wymaga poprawki.

Zasada została ta sama i jest dobra: nie promuj postów, które dopiero mają zadziałać. Promuj te, które w ciągu kilku godzin zebrały reakcje same z siebie, bo one już przeszły test.

Zmieniło się otoczenie. Grupy odbiorców budowane z bazy mailowej i z ruchu na stronie działają dziś gorzej niż w dwa tysiące dwudziestym roku, a przy małych listach czasem nie działają wcale. Zanim wydasz pieniądze, sprawdź w menedżerze, czy Twoja grupa w ogóle się utworzyła, i nie zakładaj, że system znajdzie te same osoby co kiedyś.

Test przed publikacją, trzydzieści sekund

Zanim klikniesz „opublikuj”, przejdź przez cztery pytania. Wolno je zadać na głos.

1. Czy dwie pierwsze linijki obronią się bez reszty?
2. Czy da się to przeczytać na telefonie, bez mrużenia oczu?
3. Czy odbiorczyni ma tu powód, żeby napisać komentarz, inny niż moja prośba o komentarz?
4. Czy będę przy telefonie przez najbliższą godzinę?

Jeżeli przy którymkolwiek pytaniu odpowiedź brzmi „nie”, masz do wyboru poprawić post albo przesunąć publikację. Obie opcje są lepsze niż opublikowanie w biegu.

Od czego zacząć, jeśli masz dziś dwadzieścia minut?

Nie wdrażaj jedenastu rzeczy naraz. To najprostsza droga do niewdrożenia żadnej.

Ustaw profil, punkt pierwszy. Włącz obserwowanie, zmień zdjęcie w tle, napisz przypięty post w trzech zdaniach. Dwadzieścia minut i pracuje potem codziennie, także wtedy, gdy nic nie publikujesz.

Jutro dołóż punkt siódmy, czyli pięć komentarzy u innych. Pojutrze punkt trzeci, czyli świadome napisanie dwóch pierwszych linijek.

Większość kobiet, które to przeczytają, zapisze artykuł i wróci do publikowania po staremu. Ty możesz zrobić coś innego: otworzyć swój profil w tej chwili i sprawdzić, czy da się Cię obserwować bez zaproszenia do znajomych. U połowy kobiet, którym to sprawdzam, nie da się.

Facebook zmienia zasady co roku. Nie zmienia się to, że ludzie kupują od ludzi, których rozpoznają.

Wracam do tekstu z 2020 roku

Najciekawsze w tej przebudowie było dla mnie nie to, co musiałam wyrzucić. Ciekawe było to, ile zostało.

Godziny publikacji. Twarz zamiast grafiki. Własny kolor. Prośba o komentarz na początku, nie na końcu. Promowanie tylko tego, co już samo zadziałało. Pięć rad przetrwało pięć zmian algorytmu, dwie zmiany nazwy firmy i całą rewolucję wideo.

Wszystkie dotyczą ludzi. Wszystko, co musiałam wyrzucić, dotyczyło systemu.

To jest chyba jedyna prognoza, jaką mogę Ci dać na kolejne pięć lat: im bardziej Twoja taktyka opiera się na aktualnym zachowaniu algorytmu, tym szybciej się zestarzeje.

Jeśli nie chcesz robić tego w pojedynkę

Możesz wdrożyć każdy z tych jedenastu punktów sama i część kobiet tak zrobi. Problem w tym, że wdrażanie w samotności urywa się w trzecim tygodniu. Prawie zawsze w trzecim tygodniu.

Dlatego zbudowałam Klub Przedsiębiorczej Kobiety. Każdy miesiąc ma jeden temat i kończy się jednym konkretnym dokumentem, budowanym przez trzy tygodnie lekcji, który zostaje z Tobą także wtedy, gdy nagrania znikną. Jest tam moduł Praktyka AI z gotowym zasobem na każdy miesiąc oraz spotkania na żywo, na których możesz pokazać swój profil i usłyszeć, co widzi w nim ktoś, kto nie jest Tobą.

Jeśli masz dość zbierania porad i chcesz w końcu je wdrożyć, zobacz, jak wygląda miesiąc pracy w Klubie i dołącz od najbliższego.

Jedenaście sposobów na wyróżnienie profilu na Facebooku - Justyna Kopeć artykuł blogowy

Najczęstsze pytania

Czy zasada dwudziestu procent tekstu na grafice na Facebooku nadal obowiązuje?

Nie, Meta wycofała tę zasadę wraz z narzędziem, które sprawdzało ilość tekstu na obrazku. Grafiki z dużą ilością napisów nie są dziś karane zasięgiem. Nadal jednak warto sprawdzić czytelność na ekranie telefonu, bo o wyniku decyduje odbiorczyni, nie algorytm.

Profil osobisty czy fanpage do budowania marki osobistej?

Dla marki osobistej zwykle profil osobisty, bo Facebook chętniej pokazuje treści publikowane przez ludzi niż przez strony. Fanpage warto mieć jako miejsce dla reklamy, statystyk i osób, które nie chcą zapraszać Cię do znajomych. Najczęstszy błąd to prowadzenie fanpage’a i pozostawienie profilu bez włączonego przycisku obserwowania.

Czy transmisje na żywo dają jeszcze zasięg na Facebooku?

Nie w takim stopniu jak kilka lat temu, kiedy algorytm wyraźnie je premiował. Dziś transmisja jest narzędziem budowania zaufania, a nie docierania do nowych osób. Jej skuteczność mierz liczbą wiadomości i rozmów po transmisji, nie liczbą widzów w trakcie.

Czy warto używać ozdobnych czcionek w postach na Facebooku?

Nie warto. To podmienione znaki, a nie prawdziwe czcionki, więc czytniki ekranu odczytują je błędnie lub pomijają. Dodatkowo te zestawy znaków nie zawierają polskich liter z diakrytykami, przez co polskie słowa tracą ogonki albo wypadają z formatowania.

Jak zwiększyć zasięg na Facebooku bez płacenia za reklamę?

Najtańszą dźwignią jest komentowanie u innych: kilka wartościowych komentarzy dziennie pod postami osób, które obserwuje Twoja odbiorczyni. Poza tym publikowanie w godzinach jej aktywności, obecność przy poście przez pierwszą godzinę po publikacji oraz rolki jako sposób docierania do osób spoza Twojego kręgu.

5 7 votes
Ocena artykułu

O Autorce

Justyna Kopeć

Justyna Kopeć

Strateżka marki osobistej

Zanim zaczęłam uczyć inne kobiety budowania marki, sama przeszłam drogę od etatu, przez własną agencję, po wypalenie i powrót na swoje. Dziś pomagam przedsiębiorczym kobietom poukładać markę i biznes online tak, żeby wiedziały, co robić, w jakiej kolejności i po co.

Prowadzę agencję Blue Brand (od 2014 roku) i jestem autorką 14 książek m.in. o marce osobistej i biznesie online.

Klubie Przedsiębiorczej Kobiety towarzyszę Wam co miesiąc przy konkretnym elemencie marki, ze wsparciem AI, ale bez utraty autentyczności.

Chcesz zacząć? Dołącz do Klubu Przedsiębiorczej Kobiety i zrób pierwszy krok już w tym miesiącu. Przejdź na stronę justynakopec.pl/klub.

 

Jaki archetyp ma Twoja marka?

Zanim napiszesz kolejny post czy opis oferty, sprawdź, czy Twoja komunikacja gra jedną nutą. Bezpłatny test w pięć minut pokaże Ci, na czym budować spójny przekaz.

Test na Archetyp Marki Justyna Kopeć

Nie potrzebujesz kolejnej metody

Potrzebujesz kogoś, kto poprowadzi Cię przez proces, krok po kroku, co miesiąc, z konkretnym tematem i wsparciem AI. Dołącz do Klubu Przedsiębiorczej Kobiety i buduj markę w swoim tempie, ale z rytmem.

Klub Przedsiębiorczej Kobiety

Przeczytaj także

80 tysięcy wyświetleń na LinkedIn. Case study z liczbami

80 tysięcy wyświetleń na LinkedIn. Case study z liczbami

80 tysięcy wyświetleń w tydzień. I dlaczego to nie jest historia o sukcesie W jednym tygodniu opublikowałam na LinkedIn trzy posty. Ta sama autorka, ten sam profil, ten sam sposób pisania. Pierwszy zebrał 232 wyświetlenia. Drugi 274. Trzeci ponad 80 tysięcy. Trzysta...

5 rzeczy, których nie warto oddawać sztucznej inteligencji

Pięć rzeczy, których nie oddam sztucznej inteligencji. Nawet gdyby zrobiła je lepiej Rondo w obcym mieście, deszcz, wycieraczki na najwyższych obrotach. Telefon w uchwycie zamiast pokazać strzałkę, zamiera i pokazuje kółeczko. Za mną ktoś trąbi, bo stoję sekundę...

Detoks cyfrowy dla przedsiębiorczej kobiety: jak odpocząć

Detoks cyfrowy dla przedsiębiorczej kobiety. Dlaczego ugór daje lepszy plon niż drugi zasiew Lipiec, piątkowe popołudnie. Byłam w trakcie rekonwalescencji, leżałam z kocem na kolanach, Cookie na płytkach w przedpokoju, bo tam najzimniej....

Mówiłam, że ChatGPT to przeszłość. Myliłam się

Co nowego w ChatGPT? Wróciłam po pół roku przerwy Trzy miesiące temu, gdybyś zapytała mnie, czy jeszcze otwieram ChatGPT, wzruszyłabym ramionami. Aplikacja siedziała w telefonie bez powiadomień, bo nawet nie pamiętałam hasła do przeglądarki. Cały mój warsztat,...

Claude Skills: Twój zespół w jednoosobowej marce

Claude Skills, czyli jak jednoosobowa marka może pracować jak zespół Wieczór. Cookie śpi na fotelu obok, z nosem schowanym w kocu, a ja siedzę z laptopem i patrzę na plan tygodnia: mail do bazy, artykuł na bloga, posty na siedem kanałów, opis nowego produktu...

Subskrybuj
Powiadom o
2 komentarzy
Najstarszy
Najnowszy Najczęściej głosowano

Dziękuję, za jak zawsze trafne podpowiedzi. Biorę nr 1, choć nie zawsze mam wtedy czas. I z zachecaniem do komentowania tez mam problem, jest nad czym popracowac 😁